piątek, 12 lipca 2013

Laba w Soulac Sur Mer

Drugi tydzień naszych wojaży to były wakacje pełną gębą. Pogoda idealna – 30 stopni, czyste niebo, spokojna okolica – ocean, piach, drzewka sosnowe, 5 minut do plaży. Pobudka zazwyczaj koło 10, leniwe śniadanie już o 12, wylegiwanie się przy basenie, plażowanie, czytanie książek, a późnym wieczorem spacery wzdłuż oceanu do centrum (jakieś 3 km w jedną stronę), pyszne lody i drinki na kolację – słowem BOSKO. 

Do tego mieliśmy jak dla mnie wymarzony dom wakacyjny. Po prostu się w nim zakochałam i chciałabym kiedyś taki mieć :). Prosta konstrukcja, dużo drewna i bieli, widok z łóżka na niewielki basen, taras i drzewka. Wydawało mi się, że dom jest tak nowoczesny, że nie mógł zostać zbudowany później niż jakieś 5-7 lat temu. Okazało się jednak, że ma już 25 lat... Dosyć wizjonerski projekt, muszę przyznać.

Dzieciaki miały siebie, więc od rana była zabawa na całego. Super się ze sobą dogadywały, więc praktycznie ich nie było. Słowem wymarzone wczasy, żal będzie wracać do rzeczywistości...


Wspólne przekopywanie plaży
Wyruszamy na wieczorny spacer
Moje marzenie
Nauka pływania - styl piesek :)
Chill out
Sesja :)
Backstage :)

środa, 10 lipca 2013

W krainie wina - Bordeaux & Saint-Émilion

Żeby choć trochę urozmaicić sobie słodkie lenistwo, jeden dzień drugiego tygodnia wakacji poświęciliśmy na intensywne zwiedzanie okolic. 

Zaczęliśmy od jaskiń troglodytów, czyli Grottes de Regulus w Mescheres. Wydrążone w miękkich wapiennych skałach pomieszczenia, służyły jako schronienie już ludziom prehistorycznym i do dziś dnia stanowią letnie rezydencje bogatych francuskich rodzin. 

Później odwiedziliśmy przepiękne francuskie miasteczko Saint-Émilion, znane z produkcji pysznego wina, wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Cudowne widoki, stare gotyckie i romańskie budowle, a to wszystko otoczone kilometrami winnic. 

Na koniec dnia zostawiliśmy sobie Bordeaux, stolicę jednego z najznamienitszych na świecie rejonów produkcji wina. Niestety wycieczka zaczęła się nieprzyjemnie, bo od lekkiej stłuczki w korku na wjeździe do miasta. Najważniejsze jednak, że nikomu nic się nie stało, a sama szkoda nie jest duża i na dodatek nie z naszej winy. Z Bordeaux najbardziej podobała mi się fontanna na Placu Giełdowym, tryskająca nie tylko wodą, ale też serwująca w celu ochłodzenia przyjemną mgiełkę. Dzieciom też bardzo przypadła do gustu :).


GROTTES DE REGULUS


SAINT-ÉMILION
Butelka wina jedyne 14000 Euro....

BORDEAUX