czwartek, 12 lutego 2015

Nocny pociąg do Chiang Mai

Trasę Bangkok – Chiang Mai postanawiamy pokonać nocnym pociągiem. Tym samym oszczędzamy czas, bo przemieszczamy się kimając, a także fundusze na hotel.

Pociąg jest niesamowicie wielofunkcyjny. W kilka sekund zmienia się w restaurację lub sypialnię. Przed jedzeniem, miły pan z wagonu restauracyjnego, wyciąga spod siedziska deskę z nogą, z której sprytnie montuje stolik. Za niewielkie pieniądze jemy przepyszną kolację, a rano równie dobre śniadanie. Nasza koleżanka po obejrzeniu przesłanych zdjęć, skomentowała, że na swoim weselu nie miała tyle jedzenia :). 

Praktycznie większość pasażerów w naszym wagonie to Francuzi. Janek w mgnieniu oka znajduje kompanów do wspólnej zabawy. Wtedy to nasz wagon pozyskuje nową funkcję – małpiego gaju. Dzieciaki wieszają się na drabinkach udając makaki. Pozwalamy na kilka minut tego szaleństwa, po czym ze względów bezpieczeństwa, przerywamy tę pyszną zabawę. Kończy się obrazą majestatu :).

Potem pracownik obsługi rozkłada siedzenia i ścieli łóżka. Noc jest długa, bo przejechanie ponad 750 kilometrów, zajmuje jakieś 14 godzin. Do tego trzęsie makabrycznie. Co chwilę mam wrażenie, że pociąg się rozpadnie, ale w porównaniu z samolotem, jakoś lepiej znoszę tę wizję. Jednak dla Janka, który generalnie ma duże problemy ze spaniem, ta noc jest idealna – mama ciągle obok, a do tego non stop bujanie, tudzież szarpanie. Janek budzi się tylko co jakiś czas i mówi: "kocham Cię, jak tu jest super!". Ze względu na to, że Janek odleciał już po 20-tej, mam sporo czasu na naszego bloga. 

Ja też się wysypiam – Szymon jednak nie wspomina tej nocy najlepiej. Wstaje połamany i nie do życia. Nawej taj-śniadanie nie poprawia mu nastroju, a to już naprawdę źle :).

Za oknem zaś zmiana krajobrazu – bujna zieleń i góry! WOW!

Chipsy i gazowane napoje - to muszą być wakacje :) 
Za zakłócanie porządku Janek dostaje pouczenie :)
i grzecznie kładzie się spać
Blog time
Pobudka, a za oknem takie cuda :)
Głupawka
Zdjęcie pamiątkowe 

środa, 11 lutego 2015

Drugi, ostatni dzień w Bangkoku

Ostatni dzień w Bangkoko (jak mawia Janek) spędzamy w Grand Palace. To ponoć najbardziej popularna atrakcja w Tajlandii. Jestem skłonna w to uwierzyć, biorąc pod uwagę dzikie tłumy, które tam były. 

Na terenie pałacu obowiązują dosyć restrykcyjne przepisy dotyczące ubrania. A że jest niemiłosiernie ciepło, musimy wypożyczyć coś bardziej stosownego – to jest wielką koszulę i obszerne galoty. 

Grand Palace to gigantyczny kompleks budynków (o powierzchni prawie 220 000 metrów kwadratowych), bajecznie udekorowanych – jak na Tajlandię przystało – które od dawien dawna stanowią oficjalną rezydencję królów. Obecny król wprawdzie rezyduje w innym miejscu, ale wiele ważnych królewskich i państwowych ceremonii odbywa się właśnie w Wielkim Pałacu.  

Grand Palace to nie jeden, ale wiele różnorodnych architektonicznie, spektakularnych budowli, korytarzy i pawilonów, pomiędzy którymi rozpościera się przepiękna, malowniczo uporządkowana, bujna zieleń. Piękne miejsce, choć wolelibyśmy żeby było trochę mniej tłoczno :). 

Po zakończonym zwiedzaniu, wracamy do hotelu statkiem po rzece Menam. Jeszcze przed wyjściem na miasto, spakowaliśmy swoje plecaki i zostawiliśmy je tam na przechowanie. Zakładamy, pomimo moich usilnych starań kulturalnego spakowania się, piekielnie ciężkie plecaki i ruszamy kolejką naziemną Skytrain, a potem metrem, na dworzec kolejowy. 

Zaczynamy następny etap naszej wyprawy, kierunek północ.

Ostatnie spojrzenie z lotu ptaka na Bangkoko
Podróżnik
Pianista
Widoki z rzeki Menam
Tu bym z pewnością nie zaparkowała
Sok z granata - jak dla mnie smakowy hit
Jasiu próbuje sfilmować tancerkę, która z kolei myśli, że Janek robi zdjęcie więc stoi w bezruchu. Jan traci cierpliwość :)
Pierwsze budowle w Grand Palace
Strach się bać
Czad czedi
Yaksha mają za zadanie odstraszyć duchy i demony
Wszystko w złocie
Jasiu dostał na urodziny wodoszczelny aparat, właśnie wykonuje pierwsze fotografie w wodzie...
Do złudzenia przypominają moją postawę :)
Ninja
Zmiana warty
Gigantyczna stupa pokryta szczerozłotymi listkami mozaikowymi
Ciemna strona mocy
Ruszamy na pociąg
Szczerbatek
Dworzec w Bangkoku - czekamy na pociąg